25 kwietnia 2019, imieniny Jarosława, Marka, Elwiry

Na temat, natemat.com.pl, Piotr Janczarek, Iwona Janczarek
 
Strona główna
Rozrywka i Refleksja
Diety
Podróże
Zdrowie
Dzieci w szkole
Prawo i finanse
Ukraina
Smacznie
Berlin
  Kraje (countries)  Zbadaj się nim wyjedziesz.  Narty na Słowacji  Polska  NARTY  Wyszukiwarka miejsc noclegowych   Warszawa i Mazowsze  Rezerwuj i jedź  Na rowerze. Podróże małe i duże  Przewodniki  Hotel dla rodziny  Miguel Angel

Maroko. Tanger

caffe Haffa 

drukuj artykuł z portalu natemat.com.pl

medyna 

drukuj artykuł z portalu natemat.com.pl

w medynie 

drukuj artykuł z portalu natemat.com.pl

Maroko. Tanger. Miasto między Europą a Afryką, gdzie wciąż widoczne są wpływy hiszpańskie, francuskie i brytyjskie. Miasto rozsławione przez pisarzy, artystów, którzy osiedlali się tu, gdy Tanger znajdował się pod międzynarodową kontrolą. Warto przypłynąć tu choćby na jeden dzień z Hiszpanii lub wyruszyć stąd w głąb Maroka.

Płynąc do Tangeru promem z Hiszpanii ujrzymy bardzo ładną panoramę miasta: białe domy na  wzgórzach, wysokie minarety, palmy.
Miasto to, leżące nad Cieśniną Gibraltarską przez wieki miało znaczenie strategiczne, nic więc dziwnego, że znajdował się pod kontrolą różnych państw i władców. Do połowy XIX w. miasto było we władaniu Marokańczyków. Natomiast od lat dwudziestych XX w., do czasu odzyskania przez Maroko niepodległość, Tanger i okolice były strefą międzynarodową, kontrolowaną przez rezydentów Francji, Hiszpanii, Anglii, Portugalii, Szwecji, Holandii, Belgii, Włoch i USA. W tych czasach miasto stało się jednym z najmodniejszych kurortów śródziemnomorskich, ulubionym miejscem pisarzy, artystów, ale też rozmaitych poszukiwaczy przygód, czy zwykłych zbiegów.

Wychodząc na stały ląd od razu wpadamy w objęcia licznych przewodników, którzy koniecznie chcą oprowadzać nas po mieście. Można skorzystać z oferty licencjonowanego przewodnika, kosztuje to niewiele (cena do ustalenia), dzięki temu uwolnimy się od innych nielicencjonowanych przewodników, ale dość namolnych „przewodników”, już w mieście.

Przy wyjściu z portu wymieniamy walutę lub pobieramy pieniądze z bankomatu i ruszamy do miasta. W Tangerze prawie każdy chce za wszelką cenę zarobić choć parę groszy, najlepiej na turystach. Trzeba więc uważać na kieszonkowców, trudno też uwolnić się od handlarzy i „przewodników”. Niemniej jednak choćby krok w stronę policjanta, sprawi, że znikają natychmiast. Warto korzystać z taksówek, są bardzo tanie, a policjanci systematycznie sprawdzają, czy kierowcy mają włączone taksometry.

Miasto najlepiej zwiedzać pieszo. W kilkanaście minut dojdziemy z portu do medyny, która jest labiryntem małych uliczek z ogromną liczbą małych sklepików. Medynę otacza z trzech stron nowe miasto z placem Grand Socco, Place de France. Okazałe rezydencje zajmują banki, konsulaty, sporo jest restauracji, typowych francuskich bistro. Wracając z „europejskiego” do „arabskiego” Tangeru, warto zatrzymać się przy kościele św. Andrzeja. Został zbudowany przez Anglików w 1661 r., a jego architektura jest połączeniem stylu mauretańskiego z angielskim.


W najwyższym punkcie miasta, oddzielona murami od medyny wznosi się potężna warownia. Stojący tu pałac został wzniesiony  w XVII w, później był rozbudowywany, do 1912 r. mieszkał w nim ostatni sułtan. Dziś znajduje się tu Muzeum Sztuki Marokańskiej.

Wychodząc z bramy kazby (twierdzy) znajdziemy się na spokojnych uliczkach, przebiegających obok pięknych mauretańskich willi, by w końcu dojść do Cafe Hafa. Kawiarnia z dziewięćdziesięcioletnią tradycją znana jest z pięknego widoku na Zatokę Tangerską. Rozgłos przyniósł jej także, często tu goszczący, Paul Bowles, amerykański pisarz i kompozytor, związany z Tangerem, gdzie się osiedlił. Stoliki ustawiono panoramicznie na tarasie, między nimi przebiegają kelnerzy roznosząc słodką herbatę z miętą.

Plac Grand Socco dzieli Tanger na dwie części: starą – arabską i nową – europejską. Takie jest też to miasto, położone na granicy dwóch światów, pamiętające dobre czasy międzynarodowego miasta przyciągającego artystów i milionerów, ale też dążącego do roli nowoczesnego ośrodka miejskiego, przemysłowego i portowego.

Praktyczne informacje:
Do Tangeru możemy popłynąć z Algeciras zwykłym promem. Płynie on ok. 1,5 godz. Bilet w obie strony kosztuje ok. 35-50 euro. Promy kursują co ok. 2 godziny, ale należą do różnych przewoźników, ma to znaczenie przy zakupie powrotnego biletu. Bilety możemy kupić w kasie w porcie lub jednym z wielu biur podróży. Samochód można zostawić na parkingu w porcie. Do Algeciras (bezpośrednio do portu) jest dużo autobusów m.in. z Madrytu, Malagi, Estepony.
Z Tarify do Tangeru kursują szybkie promy. Podróż trwa ok. 35 min., bilet w obie strony kosztuje ok. 60-70 euro. Kursują co 2 godziny. Ciekawiej płynie się zwykłym promem, można obserwować z pokładu Gibraltar, czy wybrzeże Afryki.
Podróż zwłaszcza zwykłym promem nie jest wskazana dla osób podatnych na chorobę morską, często kołysze i to mocno.

W sieci:
www.visitmorocco.com

Wyszukiwarka połączeń promowych:
 http://www.aferry.pl/Prom-do-Maroko.htm 

Fotogaleria (Andaluzja, Gibraltar, Tanger):
http://picasaweb.google.pl/piotrjanczarek66/AndalusiaGibraltarTanger

 

O NAS | KONTAKT | REKLAMY | MAPA STRONY | MAPA XML

Netpress, Iwona Janczarek

ul. Cyklamenowa 5, 05-077 Warszawa
Tel: 604 201 109, E-mail: allpress@pro.onet.pl

NBS - najlepsze strony internetowe