24 maja 2019, imieniny Joanny, Marii, Zuzanny

Na temat, natemat.com.pl, Piotr Janczarek, Iwona Janczarek
 
Strona główna
Rozrywka i Refleksja
Diety
Podróże
Zdrowie
Dzieci w szkole
Prawo i finanse
Ukraina
Smacznie
Berlin
  E-Zacznij  Bal charytatywny Fundacji Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego  Ateista? Kto to taki?   Wiadomości ze świata wartości  10 inteligentnych dowcipów  Zofia  10 najgorszych rzeczy, które cię mogą spotkać na...  Galeria Roberta Soboty  Piję kawę, czy brać magnez? Tak, jeśli wypijasz wiadro dziennie.  Morderstwo w małym mieście  Z Czarnej Teczki Jurka Lindera  Gry komputerowe. Co warto o nich wiedzieć?  Tosca w Teatrze Wielkim  Chór ARTOS  O spokój sumienia przeciwników W.O.Ś.P.  Ostatnie przedstawienie Carmen  Allpress Media Communications - o nas

Nigdy nie jest za późno na rower

fot. HiT Holidays, Słowenia 

drukuj artykuł z portalu natemat.com.pl

fot. Hit Holidays, Słowenia 

drukuj artykuł z portalu natemat.com.pl

Rower. Powodów dla których warto jeździć na rowerze jest bez liku. Jest to doskonała forma rekreacji pozwalająca utrzymać się w formie, przy okazji poprawiająca również samopoczucie. Jeżdżąc regularnie na rowerze możemy również zrzucić zbędne kilogramy. Panie na pewno natomiast zainteresuje sprawdzona informacja, że pedałowanie doskonale rzeźbi łydki, uda i pośladki.

Niniejszy tekst zawiera garść porad dla tych, którzy zastanawiają się, czy nie warto po latach znów zacząć jeździć na rowerze. Na pytanie czy nie jest na to za późno w wieku … (tu należy wpisać odpowiednią liczbę), bez wahania należy odpowiedzieć – z całą pewnością nie jest. Żywym przykładem potwierdzającym słuszność tej idei jest czcigodna rodzicielka niżej podpisanego, która zapaloną cyklistką została w wieku lat 60. Obecnie na urlopy obowiązkowo zabiera rower i z przyjemnością odbywa 40 – 50 kilometrowe wycieczki. Zapewnia przy tym, że taka, bądź co bądź, intensywna jazda sprawia jej przyjemność i wcale nie jest bohaterskim pokonywaniem własnych słabości, że posłużymy się tym wyświechtanym komunałem używanym do opisu tzw. sportów ekstremalnych. Spotkałem też kiedyś nad Jeziorakiem parę rowerzystów – turystów, zwanych w rowerowym żargonie „sakwiarzami”. Oboje byli w wieku 70+ i podróżowali właśnie po szlakach Warmii i Mazur. O ile w Polsce widok ludzi w wieku bardzo dojrzałym pedałujących dla przyjemności jest jeszcze pewnym ewenementem, to już w Europie Zachodniej nikogo to nie dziwi.
Skoro już część ideologiczną mamy za sobą, pora przejść do konkretów.

Rzecz niezbędna, czyli rower
Zacznijmy od sprawy podstawowej, czyli roweru. Stary składak wyciągnięty po latach z piwnicy, pamiętający jeszcze czasy Polski Ludowej i sukcesów naszych kolarzy w Wyścigu Pokoju do jazdy – nawet rekreacyjnej – nadaje się słabo. Zamiast męczyć się z takim archaicznym i niewygodnym sprzętem, lepiej sprawić sobie nowy rower. Obecna oferta rynkowa jest tak bogata, że człowiekowi nie mającego pewnego doświadczenia trudno się jest w tym wszystkim połapać. Czym się zatem kierować, wybierając rower?

Po pierwsze, kategorycznie należy odradzić kupowanie rowerów w supermarketach. Artykuły „roweropodobne” stojące między zabawkami a nabiałem nie nadają się do niczego, poza zaleganiem w piwnicy lub na balkonie. Za atrakcyjną ceną (często poniżej 200 zł) kryje się tandetny klamot, który nie nadaje się do jazdy nawet po parkowych alejkach. Aby się o tym przekonać, wystarczy podnieść taki pojazd i zakręcić pedałami. Zobaczymy wówczas, że piasty mają kilkumilimetrowe luzy, hałasują zaś tak, jakby miały się za chwilę rozpaść. Rower najlepiej kupować w sklepach rowerowych, bądź w dużych sklepach sportowych. Tam możemy liczyć na dobrą jakość produktu i fachową obsługę.

Różne potrzeby, różne rowery
Marka roweru jest sprawą drugorzędną, choć jak wiadomo kupno produktu renomowanej marki jest bezpieczniejsze. Jednak w ostatnim czasie powstało wiele firm importujących z Dalekiego Wschodu ramy, do których dokręcana jest cała reszta. Tak wyprodukowane rowery sprzedawane są następnie pod marką importera. W ich ofercie znaleźć można zupełnie przyzwoite pojazdy w rozsądnej cenie. Gwoli ścisłości, w ten sposób „produkowane” są rowery niemal wszystkich marek – w tym również tych najbardziej znanych. Przy odrobinie wprawy można sobie złożyć rower samemu, co zresztą czynią bardziej zaawansowani cykliści, którym zależy na konkretnych komponentach. Jednak w naszym przypadku znacznie rozsądniejszym i prostszym wariantem będzie zakup gotowego produktu.
Istotniejszy od marki roweru jest jego rodzaj, bowiem od tego zależy jak się nam będzie na nim jeździło. Oto krótki przegląd bicykli:

Rower górski


górskiTo zdecydowanie najbardziej popularny typ roweru. Jego „górskość” jest umowna, bowiem doskonale sprawdza się on również na nizinach w mniej lub bardziej trudnym terenie. Generalnie „góral” charakteryzuje się mocną ramą, nieco wyżej niż w rowerach szosowych umieszczoną osią suportu (tego, do czego przymocowane są korby) oraz 26 calowymi obręczami kół. Spotykane są również wersje z kołami 29 calowymi, jednak jest rarytas i lepiej nie zaprzątać tym sobie głowy.

Generalnie rower górski świetnie nadaje się na rower rekreacyjny. Jest uniwersalny i można nim wygodnie jeździć zarówno po szosie, drogach gruntowych oraz leśnych ścieżkach. „Górale” są najczęściej oryginalnie wyposażone w terenowe opony z głębokim, klockowatym bieżnikiem. Wówczas warto poprosić w sklepie o założenie ogumienia o bardziej szosowej charakterystyce (tzw. slicków, lub semislicków) które znacznie lepiej spisuje się na twardych nawierzchniach, a przecież głównie po takich będziemy jeździć. Opony o agresywnym bieżniku przeznaczone do jazdy po błocie mają znacznie większe opory toczenia i wyją podczas jazdy po asfalcie. Warto również „na dzień dobry” założyć błotniki i bagażnik, który przydaje się na dalszych wycieczkach. Co prawda, tak doposażony rower straci nieco ze swojego sportowego wyglądu, ale za to będzie bardziej funkcjonalny.

Tu ważna uwaga: pod nazwą „rower górski” oferowane są również bicykle o wąskiej specjalizacji, które do jazdy rekreacyjnej nie będą się zupełnie nadawały: np. rower do zjazdów (dh – down hill), rowery do ewolucji (dirt, street itp.). Rekreacyjnego rowerzystę poszukującego roweru na wycieczki, czy też dalsze wyprawy interesować będzie rower typu XC – cross country. Takie zresztą bicykle stanowią dominującą część oferty sklepów rowerowych.

Można również spotkać rowery z tzw. pełną amortyzacją (full suspension) wyposażone w amortyzatory zarówno z przodu jak i z tyłu. Tu trzeba jednak lojalnie uprzedzić, że „full” przyzwoitej klasy kosztuje znacznie więcej od „hardtaila” (roweru wyposażonego wyłącznie w przedni amortyzator). Jego minusem jest również ciche „odkradanie” rowerzysty. Podczas naciskania na pedały tylny amortyzator pracuje nawet wtedy, kiedy jedziemy po równiej jak stół nawierzchni. W ten sposób pochłania część energii kinetycznej wytworzonej podczas pedałowania. W efekcie, takim pojazdem (zwłaszcza marnej klasy) jedzie się dość tępo, bo rower stale się pod rowerzystą ugina. Przy okazji wspomnieć trzeba, że pewnym problemem jest przymocowanie do takiego roweru bagażnika i tylnego błotnika. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie polecałbym szczególnie „fulla” do jazdy rekreacyjnej.

Rowery górskie, wymuszają zazwyczaj jazdę w pochylonej sportowej pozycji, która dla wielu ludzi jest mało komfortowa. Są również tacy, którym akurat taka pozycja odpowiada najbardziej, również na długich dystansach. Dyskutowanie nad wyższością jednej nad drugą nie ma sensu. Każdy powinien wybrać sobie rower, na którym jeździ mu się wygodnie.

Rower trekingowy

trekkingowyNiegdyś na rowery tego typu mówiło się „turystyczne”. Do tej klasy zaliczały się choćby produkowane niegdyś przez bydgoski Romet „Waganty” i „Gazele”. Trekkingi, jak sama nazwa wskazuje, przeznaczone są do rowerowej turystyki, czyli wieloetapowej jazdy z całym biwakowym majdanem. Mają więc one fabrycznie zamontowane błotniki, bagażniki (czasem również z przodu) oraz oświetlenie. Zazwyczaj wyposażone są w 28 calowe koła (choć zdarzają się również modele z kołami 26 calowymi) i wąskie, szosowe opony. Ich charakterystyczną cechą jest również geometria ramy pozwalająca na jazdę w wyprostowanej pozycji, co dla niektórych jest wielką zaletą. Z kolei innych przed zakupem trekkinga powstrzymuje właśnie owa „zakupowa” pozycja rowerzysty.

Rower krosowy

krosowyRowerem, który łączy w sobie cechy roweru górskiego i trekkingowego jest rower krosowy. Bicykle tego typu mają 28 calowe koła, zaś geometria ramy zbliżona jest do roweru górskiego, umożliwiając rowerzyście zachowanie pochylonej pozycji. Wielu zaawansowanych rowerowych turystów przystosowuje do indywidualnych potrzeb właśnie rowery krosowe, montując na nich potrzebne akcesoria. Bicykle te spotykane są w handlu znacznie rzadziej i często sprowadzane są na zamówienie. Do jazdy rekreacyjnej nadają się jednak znakomicie.

miejskiRower miejski

Rower miejski oferuje komfortową jazdę na niewielkich dystansach. „City bike” ma wygodną ramę, pozbawioną górnej rury, co znakomicie ułatwia wsiadanie. Wysoko usytuowana kierownica (najczęściej typu „jaskółka”) pozwala zachować wyprostowaną pozycję, która przydaje się w ruchu miejskim, ponieważ ułatwia obserwowanie otoczenia, zaś sam rowerzysta jest bardziej widoczny dla kierowców. Wygodę zapewnia również szerokie siodełko ze sprężynami. Obowiązkowym elementem roweru miejskiego jest również osłona łańcucha zapobiegająca ubrudzeniu spodni smarem oraz wkręceniu nogawki. Dzięki temu, na takim rowerze można jeździć w „cywilnym” ubraniu – nawet garniturze i płaszczu. Ojczyzną „city bike’ów” jest Holandia, gdzie na rowerach jeżdżą wszyscy, włącznie z królową a pojazd ten służy nie tylko do rekreacji, ale również regularnego transportu. Klasyczny „holender” ma również przerzutkę w tylnej piaście oraz bębnowe hamulce. Niektóre modele wyposażone są również w ukryte w przedniej piaście dynamo.

Rower miejski nieszczególnie nadaje się do ambitnej jazdy turystycznej, choć bez problemu można nim pojechać wycieczkę. Dla rowerzystów (a zwłaszcza rowerzystek), którzy jeździć będą głównie po ścieżkach rowerowych, być może właśnie taki rower będzie najbardziej odpowiedni.

Rower kolarski

kolarskiJeśli chcemy się prezentować jak Ryszard Szurkowski, czy też – sięgając do czasów bardziej współczesnych – Lens Armstrong, możemy się wykosztować na „kolarkę”. Bez wątpienia rowerem tym da się jeździć najszybciej. Jeśli jednak nie mamy wielkiego sportowego zacięcia, lepiej pozostawmy „kolarki” kolarzom. Rower taki nadaje się praktycznie wyłącznie do jazdy po asfalcie i to do tego w miarę gładkim. Warunki takie występują na paru wyremontowanych ostatnio za unijne pieniądze drogach krajowych. Wszelkie nierówności rowerzysta odczuwa w dwójnasób ze względu na wąziutkie szosowe ogumienie. Jazda po leśnej ścieżce takim rowerem jest już katorgą, a o złapanie kapcia i zniszczenie obręczy jest dużo łatwiej.

Rower kolarski, ze względu na specyficzną pochyloną ramę i kierownicę typu „baranek” wymaga też od jadącego bardzo pochylonej pozycji, co dla rekreacyjnego rowerzysty może się okazać warunkiem nie do spełnienia. Zapomnieć również należy o montowaniu na takim bicyklu jakichkolwiek bagażników. Teoretycznie da się to zrobić, o ile mamy wyobraźnię techniczną Adama Słodowego, ale przerabianie „kolarki” na rower turystyczny (choć są udokumentowane przypadki takich dziwactw) nie ma kompletnie sensu. Nie kupuje się przecież charta po to, by na jego grzbiecie wozić juki.

Przede wszystkim przymierzyć (się)!
 
Rower, podobnie jak ubranie należy kupować po uprzednim przymierzeniu. Zanim więc podejmiemy decyzję o zakupie, powinniśmy bicykla dosiąść i chwilę na nim pojeździć. W dobrych sklepach rowerowych sprzedawcy wręcz do tego namawiają. Subiektywne wrażenia z jazdy są bowiem najważniejsze. Rower musi nam odpowiadać i tyle. Tabelę, w której określone rozmiary przyporządkowane są przedziałom wzrostu rowerzystów należy traktować orientacyjnie. Oprócz wzrostu, rolę ogrywają również proporcje tułowia i nóg, długość rąk itd.

Rowery wszystkich renomowanych firm, nawet te najprostsze, spełniają standardy pozwalające na wygodną i bezpieczną jazdę. Różnice w cenie związane są przede wszystkim z masą ramy i rodzajem osprzętu. W droższych modelach rurki, z których zbudowana jest rama są odpowiednio cieniowane, co pozwala nieco zredukować masę. W praktyce, przy jeździe rekreacyjnej nie ma to większego znaczenia i nawet najtańszy model dobrej marki powinien nam w zupełności wystarczyć, nawet jeśli z czasem zaczniemy pokonywać znaczne dystansy.

Nie ma sensu rozwodzić się nad zaletami tych czy innych modeli poszczególnych komponentów, takich jak: korby, przerzutki, manetki, obręcze kół, itd. Od dyskusji na temat zalet tych, czy innych „kultowych” części puchną rozmaite rowerowe fora i szczerze mówiąc, większość z tych wypowiedzi to brednie wypisywane przez nastolatków, którym rower służy głównie do dojechania pod najbliższy trzepak. Polegając na własnych i cudzych doświadczeniach, mogę zapewnić, że nawet najtańsze komponenty firm Shimano, czy SRAM (wyposażonych jest w nie olbrzymia większość dostępnych w sklepach rowerów) w zupełności wystarczą do rekreacyjnej jazdy.

Bolesna (na szczęście tylko na początku) kwestia
Jedynym elementem roweru, któremu chciałbym poświęcić nieco więcej uwagi jest siodełko, ponieważ to właśnie z nim rowerzysta ma najbardziej intensywny kontakt podczas jazdy. Początkujący rowerzyści zastanawiają się, jakie siodełko będzie najlepsze, to znaczy – które uchroni ich przed dojmującym bólem stykającego się z nim fragmentu ciała. Należy powiedzieć sobie wprost, że ból siedzenia po pierwszych dniach spędzonych na rowerze jest nieunikniony. Po prostu pewne partie naszego ciała muszą się przyzwyczaić do tego rodzaju obciążeń. Z czasem tkanka wyściełająca kości kulszowe, na których opiera się nasze ciało wzmacnia się i - o ile jeździmy w miarę regularnie - przestajemy mieć z tym jakiekolwiek problemy.

Wybór siodełka jest sprawą indywidualną. Jedni lepiej będą się czuli na tych szerszych z grubszą wyściółką, innym najwygodniej będzie siodełku wąskim i twardym jak deska. Warto zwrócić uwagę na to, że siodełka oferowane przez dobre firmy występują w wersjach męskich i żeńskich, co wynika z pewnych różnic anatomicznych między obiema płciami. Siodła przeznaczone dla kobiet są szersze i mają nieco krótsze nosy. Z moich doświadczeń w tej materii wynika, że siodełka, które w pierwszej chwili wydają się niezwykle komfortowe, po dłuższej jeździe mogą się okazać narzędziem tortur. Przekonałem się o tym osobiście, kiedy to któregoś pierwszego ciepłego, wiosennego dnia wybrałem się na dłuższą wycieczkę. Dziesięć godzin spędzonych na rowerze skończyło się bolesnym odparzeniem. Ukojenie przyniosło zastosowanie maści przeznaczonej do pielęgnacji niemowląt. Od kilku lat używam skórzanego siodełka angielskiej firmy Brooks, dzięki czemu zapomniałem o jakichkolwiek problemach z odparzeniami i otarciami. Moim zdaniem siodełka te są absolutnie bezkonkurencyjne i zapewniają rowerzyście maksimum komfortu, mimo że są twarde jak zuluskie tarcze, które zresztą, podobnie jak wyroby Brooksa wykonywane są z wołowej skóry. Niestety, siodełka te słono kosztują. Na tym kończę tę „kryptoreklamę”, mając nadzieję, że czytelnicy mi ją wybaczą. Podsumowując – czasem warto dołożyć parę złotych na lepsze siodełko. Oferta rynkowa jest szeroka, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Kupując rower, możemy od razu poprosić sprzedawcę o wymianę siodełka na takie, które nam bardziej odpowiada. W dobrych sklepach rowerowych nie powinno być z tym problemu.

Co dokupić
Kupując rower, powinniśmy zaopatrzyć się przy okazji w pompkę rowerową, łyżki do opon, zapasową dętkę i zestaw kluczy ampulowych. Wydatek to niewielki, a dzięki temu będziemy mogli samodzielnie poradzić sobie z banalnymi awariami – złapaniem kapcia, czy też poluzowaniem się jakieś śrubki. Warto kupić również olej do smarowania łańcucha oraz wielozadaniowy środek penetrujący, np. WD40. Smarowanie łańcucha i innych ruchomych części (np. sworzni przerzutek) sprawi, że rower będzie cichy, wszystko będzie w nim działało bez zacięć, a poszczególne elementy będą mogły być używane dłużej. Osoby z podstawowym zmysłem technicznym powinny poradzić sobie również z bardziej zaawansowanymi czynnościami serwisowymi, takimi jak regulacja przerzutek, wymiana klocków hamulcowych, linek itd. Instrukcje i wszelakie porady dotyczące obsługi roweru dostępne są od ręki w internecie. Osiągnięcie pewnej samowystarczalności serwisowej bardzo się przydaje, bowiem zwykle jest tak, że kiedy zależy nam na szybkim doprowadzeniu roweru do stanu używalności, w pobliskim warsztacie rowerowym akurat jest kolejka i często na wykonanie prostej naprawy trzeba czekać kilka dni.

Przezorny - oświetlony
Bardzo zachęcam do zainwestowania w rowerowe lampki. Jazda nieoświetlonym rowerem po zmierzchu jest bardzo niebezpieczna. Oczywiście nikogo nie namawiam do podróżowania na rowerze po nocy, jednak może się zdarzyć, że zaskoczy nas wieczór, a wówczas trzeba jakoś bezpiecznie wrócić do domu. Rowerowe lampki sprawią, że będziemy dobrze widoczni na drodze. Zainwestujmy więc tych kilkadziesiąt złotych we własne bezpieczeństwo.

Coraz więcej rowerzystów jeździ w kaskach. Jest to dobry zwyczaj, szczególnie jeśli poruszamy się rowerem po – choćby i mało ruchliwych – ulicach. Przyzwoity rowerowy kask można już kupić za około 100 zł, co nie będzie stanowiło wielkiej wyrwy dla naszego budżetu. Warto ponieść ten wydatek, ponieważ w razie wypadku rowerowy kask może uchronić nas przed poważnymi obrażeniami. Wbrew pozorom, o kraksę na rowerze łatwiej niż się zdaje.

Umiarkowany postęp
Podczas pierwszych przejażdżek zapewne nie będziemy zachwyceni naszą kondycją. Być może, po pokonaniu ledwie kilku kilometrów będą nas bolały nogi. Nie należy się tym jednak absolutnie przejmować. Jeśli będziemy jeździć na rowerze regularnie, nasza forma szybko się poprawi. Na początek lepiej się jednak nie forsować. Jazda na rowerze powinna sprawiać przyjemność, a męczenie się z zakwasami przez kilka następnych dni po wycieczce z pewnością przyjemne nie jest.

Dla wielu czytelników w zupełności satysfakcjonujące będą weekendowe przejażdżki po okolicy. Znajdą się jednak z pewnością i tacy, którym podróżowanie rowerem spodoba się na tyle, że zapragną oni spróbowania turystyki na dwóch kółkach. Oglądanie świata z perspektywy rowerowego siodełka zdobywa coraz więcej zwolenników. Jest to jednak osobny i szeroki temat, który z pewnością będziemy podejmować.

Grzegorz Kacalski

czytaj też: 10 najgorszych rzeczy, które mogą zdarzyć się na ścieżce rowerowej
http://www.natemat.com.pl/pl/nadzis/sciezkarowerowa.html

 

O NAS | KONTAKT | REKLAMY | MAPA STRONY | MAPA XML

Netpress, Iwona Janczarek

ul. Cyklamenowa 5, 05-077 Warszawa
Tel: 604 201 109, E-mail: allpress@pro.onet.pl

NBS - najlepsze strony internetowe