10 najgorszych rzeczy jakie mogą cię spotkać na ścieżce rowerowej
1. Całkowity brak ścieżki
To wbrew pozorom wcale nie jest takie złe. W każdym razie nie najgorsze. Możesz przecież pedałować jezdnią. Niezbyt to komfortowe ani tym bardziej bezpieczne, lecz przynajmniej wiesz, że jesteś na pozycji słabszego użytkownika drogi, to zaś zmusza cię do zachowania szczególnej ostrożności. Amerykańscy naukowcy obliczyli, że dzięki temu oraz rygorystycznemu stosowaniu się do przepisów kodeksu drogowego, masz od 71,4 do 91,7 proc. szansy na to, że twej miłości do cyklizmu nie zakończy cichutkie „adieu!” wyszeptane spod kół solarisa…
2. Samochody
Poruszają się po ścieżkach rowerowych tym chętniej, im więcej słupków oddziela jezdnię od miejsca, w którym pragną „na momencik” zaparkować kierowcy. Parkowanie na ścieżkach rowerowych jest zresztą tak powszechne, że nie reaguje na nie nawet drogówka. W odzwyczajaniu posiadaczy aut od takich zachowań najlepiej sprawdza się terapia behawioralna, której instrumentami mogą być dobrze zaostrzony gwóźdź lub śrubokręt.
3. Współdzielenie
Po części ścieżek powinni – w zamyśle ich projektantów – poruszać się wspólnie piesi i rowerzyści. Pół asfaltu nasze, pół ich. Zgoda buduje, bo ścieżka jest najważniejsza! Do harmonijnego współżycia spacerowiczów z cyklistami zachęcają znaki pionowe i poziome czytelne nawet dla cierpiących na głęboką zaćmę. Jak to działa w praktyce? Jedziesz, a z przeciwka idą: on z reklamówką piwa, ona z komórką przy uchu, ono z ADHD. Jesteś coraz bliżej. Delikatnie podzwaniasz i nawet próbujesz się uśmiechać. Oni ani myślą ci ustąpić, przeciwnie – rozsypują się w jeszcze szerszą tyralierę. Zjeżdżasz na trawnik prosto w psie gówno.
4. Psy
Są wszędzie, nie tylko na ścieżkach rowerowych. Fajdają, gryzą po łydkach, dostają wścieklizny, gonią za rowerami. Jamniki dodatkowo wplątują się w szprychy.
5. Psiarze
Gorsi od psów na ścieżkach rowerowych są tylko psiarze. Kochają swoje Dżeki, Lordy oraz Azunie i myśli o tym, że ich pupile w ogóle mogą komuś przeszkadzać wydaje im się co najmniej niedorzeczna. Psie odchody traktują jak rzadkie kwiaty, którym należy się szczególna ochrona. Psiarze są na ogół więksi od psów i tym samym zajmują więcej miejsca od czworonogów. Ulubionym zajęciem psiarza jest powolny spacer środkiem ścieżki rowerowej z nosem utkwionym w popularnym brukowcu i bezrobotną smyczą zwiniętą w wolnej dłoni.
6. Smycze automatyczne
Szczególnie niebezpiecznym narzędziem w ręku psiarza jest długa smycz na automatycznym kołowrotku. Smycz taka zakończona hasającym swobodnie wyrobem pinczeropodobnym może w okamgnieniu rozwinąć się na długość do 10 metrów, skutecznie przegradzając całą szerokość ścieżki rowerowej. Doświadczony kolarz może jednak wystąpienie takiej szykany przewidzieć. Wystarczy nasłuchiwać, czy widoczna ta trasie pulchna matrona przyklejona nosem do witryny pasmanterii, nie zawodzi monotonnie: „Rolfik, Rolfik, chodź do mamuni!”. Jest to niezawodne ostrzeżenie, że odległym o 5 metrów trawnikiem sunie łaciate bydlę przypięte do „mamuni” elastyczną pępowiną.
7. Towarzyskie emerytki
Występują przeważnie parami w pobliżu osiedlowych sklepów spożywczych, bazarków, kiosków z prasą i przychodni lekarskich. Lubią ustawiać się centralnie na środku ścieżki rowerowej i po uwolnieni rąk od ciężkich bagaży prowadzić ożywiona konwersację. Ich swobodne kończyny górne zataczają w powietrzu kręgi i ósemki, dynamicznie poszerzając przestrzeń zajętą przez konwersujące. W przypadkach ekstremalnych łączą robienie zakupów z wyprowadzanie psów na spacer (patrz par. 6 Smycze automatyczne). Niezależnie od wieku (przy odrobienie szczęścia emerytem lub rencistą można u nas zostać niemal w dziecięctwie) tknięte są zawansowaną głuchotą. Nie reagują bowiem nawet na najbardziej natarczywe dźwiękowe sygnały ostrzegawcze.
8. Płochliwe romantyczki
Dziewczęta w różnym wieku, zarówno piesze jak pedałujące. Wśród ich cech szczególnych należy wymienić: spojrzenie zdradzające miłość do ludzi i zdumienie światem, okulary, gwałtowne manewrowanie kierownicą na prostej drodze (w przypadku cyklistek) oraz niepewny chód o nieco bocznym trakcie (jeśli są spieszone). W sumie mają tylko dwie wady: a) nigdy nie słyszały o ruchu prawostronnym, b) są uprzejme i życzliwe. Nawet gdy jadą zupełnie prawidłowo, widząc nadjeżdżającego z przeciwka rowerzystę próbują ustąpić mu miejsca. Jakaś niepojęta reguła powoduje, że zawsze pakują swój jednoślad wprost w twoje lewe kolano. Uwaga! Krańcowo niebezpieczne! Cichutkie „przepraszam” i trzepot rzęs zroszonych łezką wstydu niejednego doprowadziły do… ołtarza!
9. Młode mamy
Katastrofa! Każda kobieta popychająca wózek z kwilącą zawartością uważa go za pojazd uprzywilejowany. Nie zważa zatem ani na reguły rządzące ruchem ulicznym, ani na zasady dyktowane choćby zdrowym rozsądkiem. Uwaga! Młode mamy nader często występują dubeltowo!
Studium przypadku nr 1: Środkiem wyodrębnionej ścieżki rowerowej suną eleganckie damy z równie szpanerskimi wózeczkami. Zapytane delikatnie, czemu nie korzystają z równoległej alejki parkowej, odpowiadają rezolutnie, że trakt rowerowy jest bardziej w cieniu, co stanowczo lepiej odpowiada dzidziusiom. Na życzliwą uwagę, że pobliska jezdnia jest jeszcze lepiej chroniona przed słońcem przez stare lipy, a w dodatku niepomiernie szersza, rzucają słowami, których w tym miejscu nie ośmielimy się zacytować. Studium przypadku nr 2: W perspektywie ścieżki rowerowej dostrzegam młodą mamę z wózkiem. Jej postawa i ruchy wydają mi się jednak nieco dziwne. Podjeżdżam bliżej i konstatuję, że popycha ona ciężką gondolówkę brzuchem, jednocześnie usiłując fotografować pociechę telefonem komórkowym. Gdy, nie przerywając marszu, pochyla się nad wózkiem, z uszu dyndają jej kabelki słuchawek, a popiół z papierosa opada beztrosko na kołderkę. W ten sposób zbliżamy się do szczytu wzniesienia, przez które prowadzi nasza wspólna dróżka. Za nim opada ona niemal wprost na jezdnię. Próba uświadomienia niebezpieczeństwa miłośniczce fotografii kończy się jak to opisano w Studium przypadku nr 1.
10. Wyczynowcy
Zmora i utrapienie wszystkich normalnych użytkowników ścieżek rowerowych. Te ostatnie traktują jak zamknięte tory wyścigowe. Przeważnie mięśniaki w markowych ciuchach i na jakimże sprzęcie. Gnają na oślep przez Powiśle, wpatrzeni w licznik przebytej drogi, prędkościomierz, wskaźnik prędkości średniej na ostatnio przejechanym dystansie, zegar dystansu bezwzględnego, indykator średniego dziennego czasu jazdy (licząc od dnia zakupienia ramy molibdenowej) oraz zegar regulowany sygnałem satelitarnym co 1/3 sekundy. Zwinięci w jajo, jedną ręką trzymają wolant, drugą podtrzymują telefon, przez który informują o osiągniętych wynikach kumpla z działu PR&HR, który właśnie śmiga po Kępie Potockiej. Z pogardą mijają kolorowe peletony rodzinne, zakochane pary podzwaniające na siebie znacząco i samotne nauczycielki z koszykami piknikowymi przy kierownicy.
Post scriptum
A w około kwitną lipy i Wisła uśmiecha się błękitnie do dziewczyny w białej sukience, która porzuciła rower w krzakach i zanurzywszy stopy w chłodnej wodzie, hoduje piegi na nosie.
Jerzy Linder
Zobacz też: "Nigdy nie jest za późno na rower" - poradnik dla początkujących
http://www.natemat.com.pl/pl/emagazyn/ezacznij/narower.html
Wasze komentarze
Z punktu widzenie kierowcy - rowerzysty. Najgorszy jest brak wyobraźni zarówno kierowców, jak też rowerzystów. W wypadku tych drugich jest to przede wszystkim mijanie skrzyżowań w pełnym pędzie, bez sprawdzenie, czy droga jest wolna. Ostrożny kierowca takiego rowerzysty nie rozjedzie, ale może mu on wpaść do samochodu przez okno.
A czy autor chociaż raz zajrzał do kodeksu? Wątpię bo wówczas nie używałby określenia "ścieżka rowerowa". Ja nie wiem co to takiego jest za to doskonale wiem co to jest "droga dla rowerów".
Fakt, kierowcy bez wyobrażni są żli ale najgorsi są LENIWI kierowcy. A dlaczego leniwi? Bo czyż nie jest lenistwem zatrzymanie się przez warunkowym skrętem w prawo albo przez przejazdem dla rowerów? Można się zatrzymać, rozejrzeć się czy żaden rowerzysta nie nadjeżdża, i ruszyć. A tak leniwce grzeją mając baczenie czy jakiś mastodont-TIR ich nie zgniecie mając w dolnym poważaniu czy się potrąci rowerzystę.
Określenie "ścieżka rowerowa" jest w owszechnm użyciu, a artykuł to nie kodeks, więc czego tu się czepiać. Co do leniwych kierowców w pełni się zgadzam.
he he rzeczywiście reakcja na sugestię, że jezdnia jest szersza, mniej wyboista itp. jest zawsze taka sama czego sam doświadczyłem. Ale ja dorzuciłbym jeszcze troszkę kamyczków do ogródka. Po pierwsze jakość dróg dla rowerów generalnie nie odbiega od średniej krajowej. Jako, że większość z nich jest nieoświetlona eskapada wieczorową porą może okazać się zgubna dla najbardziej żywotnych części ciała mężczyzny. Po drugie, i co wydaje mi się ważniejsze to lotne brygady strażników miejskich pilnujących jak zawsze rzetelnie ładu i porządku. Najczęściej spotkać ich można koło ogródków piwnych zaczajonych w krzaczorach. Jak wiadomo jedno piwo to wykroczenie a dwa to już przestępstwo na rowerze więc statystyki idą w górę, poza tym łatwiej złapać niczego niespodziewającego się turystę niż złodzieja bo przecież ten może uciekać. Jak nic należy się spodziewać w niedługim czasie tajniaków po cywilnemu pijących piwo bezalkoholowe dla zmyłki, ochoczo zagadujących rowerzystów, bo przecież ciągle się słyszy jak to rowerzysta w stanie wskazującym staranował żywopłot, wpadł na przystanek pełen ludzi i nabił sobie guza czy co gorsza potrącił innego rowerzystę i dostał klapsa.
Tekst jest absolutnie rozkoszny. Podziwiam dowcip autora i - co tu dużo mówić - talent literacki, ale również zdolność obserwacji. Rzeczywiście, wszystkie opisane zjawiska występują w naturze. Sam padłem ofiarą tego opisanego w punkcie szóstym. Na szczęście udało mi się nie wywrócić, a i dama trzymająca uchwyt smyczy (przezornie skryta w cieniu, 5 metrów od ścieżki) i jej pokraczny podopieczny (obsrywający w tym czasie cherlawy trawnik po drugiej stronie) wyszli z tego cało, choć obydwoje dość wstrząśnięci.
odnośnie punktu 2 - znam lecz nie polecam, może się to skończyć w sądzie (art. 124 § 1. Kto cudzą rzecz umyślnie niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, jeżeli szkoda nie przekracza 250 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny) i nie powodzenia życzę temu kto wierzy że sędzia nie uzna go winnym. A jeśli "przerysujemy" cały bok to koszt szkody przekroczy 250zł a wtedy już jest bardzo niemiętowo - inna kwalifikacja czynu... alternatywnie można zrobić zdjęcie i wysłać do straży miejskiej/policji lub opublikować na portalu o tych co parkują http://jakkutas.pl/ :>
Z własnego bolesnego doświadczenia wiem, że najgorsze, co człowieka może spotkać na ścieżce, to osobnicy w dresach, którzy paradują po niej ostentacyjnie w poszukiwaniu okazji do rozładowania swojej agresji. Zwrócenie im uwagi jest całkowicie wystarczającą okazją. Ostatnio spotkałem się ze skrajną formą takiego zachowania i po słowie "uwaga" dostałem kopa w ramę, co skończyło się lądowaniem w przydrożnych (na szczęście) krzakach. Ostrzegam, żeby takim typom nie zwracać uwagi, bo dokładnie o to im chodzi.
Punkt 11. - SŁUPKI Niby mają zabezpieczać ścieżkę przed samochodami. Jest chyba jakiś jednak powód, że nie montuje się latarni w osi jezdni, choćby przecież dawało to najlepsze oświetlenie ulicy. A z wymienionych wyżej najbardziej nienawidzę... automatyczne smycze. --- http://blog.tworze.com
10 NAJGORSZYCH RZECZY, KTÓRE CIĘ MOGĄ SPOTKAĆ PODCZAS JAZDY POCIĄGIEM. POCIĄG ODWOŁANY, TO MOJE MIEJSCE, PIEKIELNY PIOTRUŚ, SPOTKANIE Z EKSPERTEM I POLITYCZNYM KOMENTATOREM 10 najgorszych rzeczy, jakie mogą cię spotkać w podróży pociągiem. Znasz inne? »
ZOBACZ 10 NAJGORSZYCH RZECZY JAKIE MOGĄ CIĘ SPOTKAĆ PODCZAS RODZINNEGO OBIADU. A TAKŻE LEKSYKON TEMATÓW, KTÓRYCH NIE NALEŻY PORUSZAĆ PRZY STOLE. 10 najgorszych rzeczy, które mogą cię spotkać podczas rodzinnego obiadu wraz z leksykonem zakazanych słów i tematów
»
10- NAJGORSZYCH RZECZY NA NARTACH 10 najgorszych rzeczy, które mogą ci się przytrafić na nartach. »
10 NAJGORSZYCH RZECZY JAKIE MOGĄ CIĘ SPOTKAĆ NA ŚCIEŻCE ROWEROWEJ 10 najgorszych rzeczy jakie mogą cię spotkać na ścieżce rowerowej »
GALERIA. Z CZARNEJ TECZKI JURKA LINDERA
GALERIA ROBERTA SOBOTY
SĄ RZECZY, KTÓRE NIEZMIENIAJĄ SIĘ OD PONAD STU LAT: WIARA W HOMEOPATIĘ, BRZYDOTA MAŁYCH MIASTECZEK CENTRALNEJ POLSKI, NIECHĘĆ DO FEMINIZMU, CZY URODZAJ GABINETÓW DENTYSTYCZNYCH. NIE WIERZYCIE? POCZYTAJCIE KOLEJNE WYDANIA TYGODNIKA ILUSTROWANEGO Z PRZEŁOMU Gazeta na 1. kwietnia. Najnowsze wiadomości z kraju i ze świata. »
ZDZIECINNIENIE KOMBATANTÓW I ZMILITARYZOWANIE DZIECI TO POWSZECHNE ZJAWISKO, ZDECYDOWANIE NIEPRZYNOSZĄCE NAM CHLUBY - MÓWIŁA PROF. MARIA JANION. SŁOWA TE ZNAKOMICIE KOMENTUJĄ TO, CO PROPONUJE DZIECIOM MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO. Wojenne kolorowanki, powstańcze gry - edukacja historyczna i patriotyczna, czy infantylizm i zdziecinnienie dorosłych?
»
10 INTELIGENTNYCH DOWCIPÓW, UŁÓŻ RANKING 10 inteligentnych dowcipów, wybierz najlepszy, dodaj swoją propozycję. »
FUNDUSZE UNIJNE. CZY PIENIĄDZE MOGĄ SZKODZĆ? Fundusze unijne zmieniają Polskę na lepsze. Nie znaczy to jednak, że wszystkie pieniądze są wydawane mądrze i uczciwie. Bardzo wiele dotacji to pieniądze zmarnowane, które niczego »

