25 maja 2019, imieniny Grzegorza, Magdy, Marii Magdaleny

Na temat, natemat.com.pl, Piotr Janczarek, Iwona Janczarek
 
Strona główna
Rozrywka i Refleksja
Diety
Podróże
Zdrowie
Dzieci w szkole
Prawo i finanse
Ukraina
Smacznie
Berlin
  E-Zacznij  Bal charytatywny Fundacji Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego  Ateista? Kto to taki?   Wiadomości ze świata wartości  10 inteligentnych dowcipów  Zofia  10 najgorszych rzeczy, które cię mogą spotkać na...  Galeria Roberta Soboty  Piję kawę, czy brać magnez? Tak, jeśli wypijasz wiadro dziennie.  Morderstwo w małym mieście  Z Czarnej Teczki Jurka Lindera  Gry komputerowe. Co warto o nich wiedzieć?  Tosca w Teatrze Wielkim  Chór ARTOS  O spokój sumienia przeciwników W.O.Ś.P.  Ostatnie przedstawienie Carmen  Allpress Media Communications - o nas

Ateista? Kto to taki?

fot. Jerzy Linder 

drukuj artykuł z portalu natemat.com.pl

Ateistów w Polsce nie ma, są tylko wątpiący, poszukujący wiary, albo nawet tacy, którzy jeszcze nie uświadomili sobie swojej wiary – taki pogląd jest niemal powszechny w naszym kraju. Jeśli już społeczeństwo dostrzega ateistów, to na pewno są to antyklerykałowie walczący z kościołem, pozbawieni zasad moralnych.

- Czy ateista może być Polakiem? Patriotą – stawia retoryczne pytania prof. Magdalena Środa w przedmowie do książki „Niezbędnik ateisty”, Piotr Szumlewicza. „(…) Opinia publiczna z trudem wyraża na to zgodę – pisze Środa. „Ateista nie wierzy w Boga, w więc i w polską wielkość, nie wierzy w przewodnią siłę Kościoła ani nawet w autorytet papieża Polaka. Cóż więc z ateisty za Polak?

Czym jest ateizm? Na to pytanie odpowiadają rozmówcy Szumlewicza: pisarze, filozofowie, naukowcy, dziennikarze, politycy, działacze społeczni i artyści, między innymi Zygmunt Baumann, Grzegorz Napieralski, Ludwig Stomma, Kinga Dunin, Jerzy Urban, Krzysztof Teodor Toeplitz, Agnieszka Graff, Robert Biedroń, Barbara Stanosz, Renata Dancewicz, Roman Kurkiewicz, Edwin Bendyk, Wanda Nowicka, Dorota Nieznalska, Bożena Keff, Michał Kozłowski, Paweł Borecki, Mariusz Agnosiewicz, Justyna Dąbrowska.

Rozmówców Szumlewicza dzielą poglądy społeczne, gospodarcze, stosunek do religii, Kościoła katolickiego, poglądy polityczne. O co więc chodzi ateistom, jakie mają wspólne cele? Magdalena Środa pisze: „Sądzę, że chodzi o kilka spraw. Po pierwsze, o pewną wizję społeczeństwa i kultury. Wizja religijna oparta jest na hierarchii, hierarchia na podporządkowaniu i relacjach władzy, a więc przymusie i wykluczeniu. Ateizm tej wizji się przeciwstawia. Po drugie, ateizm przeciwstawia się irracjonalności pewnych zachowań. Bardzo są one obecne w naszym społeczeństwie: wiara w moc modlitwy, cudów, relikwii zwiększa się i staje się coraz bardziej jawna. Sądzę, że jest to zjawisko szkodliwe. Po trzecie, religia wzmacnia autorytaryzm instytucji Kościoła, który w Polsce coraz mniej zajmuje się sprawami eschatologii, a coraz bardziej doczesną polityką. Ten autorytaryzm niszczy neutralność państwa, osłabia postawy tolerancji. Po czwarte, religia zaanektowała w Polsce całą sferę moralności, tworząc ułudę katolickiego uniwersalizmu. Etyka stała się więc sferą deklaratywnego posłuszeństwa Kościołowi, a nie namysłu, odpowiedzialności i wiedzy. Religia w wielu przypadkach zwalnia od myślenia, co widać w szczególności na lekcjach katechezy. 

Ateizm jest jednak postawą nie tyle przeciw religii, ile przede wszystkim postawą za: za równością, racjonalizacją postaw, neutralnością państwa, myśleniem i wiedzą w dziedzinie etyki, kształtowaniem świeckiej obyczajowości”.

Ateizm jako zerwanie z dogmatami, daje wolność. Czy jednak w państwie wyznaniowym, jakim de facto jest Polska, ta wolność jest możliwa? Czy można wyzwolić się od wszechobecnego i potężnego Kościoła katolickiego, czy też postawa ateistyczne siłą rzeczy będzie w konfrontacji z  Kościołem i dominującym światopoglądem?

Wśród rozmówców Szumlewicza, widoczne są różne postawy, jedni twierdzą: jestem ateistą i religia jako taka mnie nie interesuje, inni, łącznie z autorem wywiadów budują swoją postawę głównie na ostrej krytyce Kościoła. Kiedy czytam rozdział książki napisany przez Piotr Szumlewicza, wydaje mi się, że żyjemy w zupełnie różnych krajach. Szumlewicz twierdzi m.in.: „(…) Jedną z głównych funkcji Kościoła w Polsce jest obrona istniejącego porządku i pacyfikacja protestów społecznych. Coraz więcej ludzi podziela przekonanie, że społeczne zaangażowanie i demokratyczna wola nie są w stanie odwrócić negatywnych trendów, że to los, ponadludzkie przeznaczenie skazało ich na nędze, bezrobocie i utratę szans życiowych. Przestaje być istotne, kto i jak będzie rządził, bo i tak mało kto wierzy, że coś się może zmienić. Polacy nie protestują, nie sprzeciwiają się decyzjom władz, w wyniku których pogarszają się ich warunki życiowe. Społeczne niezadowolenie jest zagospodarowywane przez religię, która kompensuje nieszczęścia ludzi w świecie doczesnym”. 

Z ostatnich dwudziestu lat wiele osób zapewne pamięta liczne protesty społeczne, często bardzo ostre, jak blokady dróg, demolowanie instytucji rządowych. Nie zawsze, a może nawet rzadko te protesty miały na celu obronę słusznych praw, a często wywalczenie przywilejów dla określonych grup społecznych, przywilejów jak najbardziej doczesnych. Wizja ubożejącego społeczeństwa, ubożejącego już od dwudziestu lat, dobrze zagospodarowana jest już przez inne środowiska. Wydaje się, że społeczeństwo, aż tak bardzo nie jest podporządkowane Kościołowi, jeśli chodzi o poglądy. Dość przypomnieć, że partie polityczne otwarcie popierane przez Kościół (np. AWS, ZCHN), ponosiły klęski w wyborach. Siła Kościoła zaś rosła także za rządów lewicy i prezydenta – ateisty.

Nie ma śladu ideologicznego zacietrzewienia w wypowiedziach Renaty Dancewicz, która deklaruje: „Nie jest moim celem, jak Dawkinsa, aby nawrócić na ateizm jak najwięcej osób. Jestem tolerancyjna i uważam, że jeżeli religia ma pomóc niektórym ludziom albo jeżeli dla niektórych życie duchowe wiąże się z religią, to niech tak żyją – to lepsze niż chodzenie po galeriach handlowych i koncentrowanie się wyłącznie na konsumpcji. (…) Szanuję więc wiarę i dzieła stworzone dzięki niej, ale nie chcę, aby Kościół wtrącał się w moje życie i sprawiał, by moje dziecko czuło się gorsze, nie chodząc na religię”.

O wolności od religii i od dogmatów interesująco mówi Agnieszka Graff: „(…) humaniści, racjonaliści, bezbożnicy zachowują się trochę tak, jakby byli grupami religijnymi w tym sensie, że nawracają innych na humanizm, bezbożność, ateizm. I to już budzi mój opór. (…) to jest obce mojej wrażliwości, bo nie mam potrzeby kongregowania się z ateistami i rozmawiania o ateizmie. Nie po to przestałam chodzić do kościoła… Przydałby się ruch na rzecz praw obywatelskich ateistów. Ruch zagospodarowania ateistycznych emocji – niekoniecznie. (…) Ja nie walczę z Bogiem, nie uważam za swoją misję dowodzenia, że on nie istnieje. (…) Bardzo boleję nad tym, że jedyną polityczną reprezentacją ateistów w Polsce jest partia Racja, a jedyny organ ludzi, którzy chcieliby jednoczyć ludzi wokół oporu przeciw kolonizacji kościelnej, stanowi czasopismo „Fakty i Mity”, które jest dla mnie absolutnie nie do zaakceptowania”.

Rozmówcy Szumlewicza nie mają wątpliwości, że trudno być ateistą w Polsce. Kościół skolonizował Polskę, nie licząc się z poglądami Polaków – twierdzi Agnieszka Graff. Trudno znaleźć jednak odpowiedź dlaczego tak się stało. Jak doszło do tego, że zamiast demokratycznego kraju, doczekaliśmy się państwa wyznaniowego. W dodatku wpływy Kościoła katolickiego stale rosną, a tym samym kurczy się i tak wąski zakres praw obywatelskich. Najbardziej bolesne jest dla ateistów, ale także dla innych, niepodzielających oficjalnej ideologii i wizji patriotyzmu, jest wykluczenie społeczne. Już samo zadeklarowanie się, jako osoby niewierzącej jest niemal czynem heroicznym, na których stać niewielu. Ponad 80% ateistów chrzci dzieci, wielu z nich bierze śluby kościelne, a nawet regularnie uczęszcza do kościoła. Dlaczego tak robią? Ponieważ obawiają się wykluczenia właśnie, stygmatyzowania, taka postawa daje dość porażający obraz tego, w jakim kraju żyjemy.
Biorąc pod uwagę fakt, że wielu katolików odrzuca część kościelnych dogmatów, żyjemy w kraju, jak mówi Agnieszka Graff, niewierzących katolików i praktykujących ateistów.

Wydaje się, że zarówno ateiści, jak też osoby wierzące, ale szanujące demokrację, prawa i wolności obywatelskie, mają ten sam problem, jakim jest dzisiejsze zideologizowane, anachroniczne państwo i społeczeństwo.

ksiazka„Niezbędnik Ateisty” to interesujące książka, dająca do myślenia nie tylko niewierzącym. Jest to zasługa znakomitych rozmówców Piotra Szumlewicza.

„Niezbędnik Ateisty”. Rozmowy Piotr Szumlewicza. Wydawnictwo Czarna Owca. Warszawa 2010.

Wasze komentarze

Dodaj swój komentarz

 

 DODAJ  


 

Godna polecenia książka, warto ją przeczytać. Sprostowałbym tylko powyższy komentarz w jednej sprawie. Osoba mówiąca o sobie jestem ateistą nie zajmuje się walką z kościołem i innymi religiami, a jedynie wykazuje brak rozsądku i racjonalnie przedstawia swoje przemyślenia i opiera się na wynikach badań. Co do walki z kościołem to cecha charakterystyczna dla antyklerykała ( to osoba wierząca chcąca zmienić kościół od środka).

Zgłoś naruszenie

immune.ltd

2010-08-03 18:02:38

Ateizm [filozofia] jest zaprzeczeniem teizmu. Ateiści twierdzą: "boga nie ma". Trochę to podobne do: "bóg jest" ;-). Zakładając, że pod pojęciem "bóg" kryje się byt transcendentny, od którego jesteśmy zależni [on zaś od nas nie ;-)] nie jesteśmy w stanie empirycznie dowieść zarówno jego istnienia jak i nie istnienia. Co najwyżej możemy obalić wszystkie dowody na istnienie boga (św. Augustyn, św. Tomasz z Akwinu, Pascal i inni), z racji tego, iż niczego one nie dowodzą :-). Analogicznie trudno jest z całym przekonaniem stwierdzić, że bóg nie istnieje. Osobiście nie wierzę w istnienie boga. Gdy mówię: "Nie wierzę w to, że bóg istnieje", nie znaczy to: "Boga nie ma". Było by głupio iść w zaparte narzucając swoje zdanie innym. Wiara lub niewiara jest subiektywna. Dlatego nie jestem ateistą ale agnostykiem. Nie wierzę w boga, ale w (...) mam to czy on istnieje czy nie. Szkoda czasu na banały.

Zgłoś naruszenie

!w®0NG (admin)

2010-08-23 15:41:48

"Ja w Boga nie wierzę powiem więcej ja nawet ateistą nie jestem" Po co w ogóle poruszać ten temat kiedy wszędzie szerzy się hipokryzja. Jedni mówią "nie wierzę" a za kilka miesięcy siadają do wieczerzy wigilijnej inni znowu wierzą a kościoła nie widzieli od ślubu. Może hipokryzja to niezbyt dobre określenie ale w zasadzie nie wiadomo jak na to spojrzeć. Nieraz napotyka się opinie ateistów którzy wytykają głupotę i ciemnotę ale tak samo jest z (np.) katolikami którzy tylko czekają na okazję do lichej prowokacji mówiąc że ateizm to moda. Tak czy inaczej nigdy nie doczekamy się obiektywnej opinii bo nie ma nikogo poza tym układem. Zbyt ogólny podział TAK lub NIE. Obie strony posiadają wartości i każda będzie ich bronić:) Ci co są "chyba" nigdy się nie wypowiadają. Najgorsze jednak jest to że znalazłeś się tutaj i czytasz ten tekst tylko dlatego że ..KAŻDY ma chwilę zwątpienia w swoje przekonania;) Nie ma dowodu na jego istnienie tak samo jak nie ma dowodu na jego brak.

Zgłoś naruszenie

Konrad

2011-03-24 17:07:02

Nie nazwał bym hipokryzją zasiadania do wieczerzy wigilijnej, jeśli się jest niewierzącym. To tradycja, a nie manifestowanie wiary, nie można tego porównywać np. do spowiedzi. A jeśli wierzę, ale kościół katolicki mnie mierzi, to czy muszę uczestniczyć w nabożeństwach, czy też mam prawo do swojej prywatnej wiary?

Zgłoś naruszenie

Zimny Lech

2011-03-24 17:55:57

zacytuję tu lekko sparafrazowaną wypowiedź pewnego jezuity, jako że jestem antyreligijny "Nasze przekonania religijne mają tyle wspólnego z naszą wiarą, ile elegancki strój jedzącego z jego trawieniem" de Mello

Zgłoś naruszenie

ullyses

2011-04-15 16:47:15

Postawię "śmiałą" tezę , że ateiści to ludzie bardziej uduchowieni, szukający w życiu jakiegoś pierwiastka metafizyki , często rozczarowani religią, nie tylko chrześcijańską. Wierzący raczej nie zadają sobie pytań natury egzystencjalnej, oni mają swoje święte księgi w których stoi jak "wół napisane" , że trzeba tak, a tak robić. Uwierzcie mi że zacne moherowe babcie praktycznie nie wierzą w boga ! Wierzą w rytuały, obrządki i ten cały kolorowy, religijny folklor, są do tej tradycji tak przywiązane że właściwie to ona wyznacza ich postępowanie i stosunek do innych. Niestety, każdy kto zeżre boczek w piątek albo nie wyspowiada się w wielkanoc lub nie dokona jakiegoś innego rytuału, jest automatycznie napiętnowany. W tym religijnym świecie nie ma miejsca na boga, jest miejsce na obyczaje których zresztą korzenie często sięgają znacznie wcześniejszych czasów , niż to się religiantom wydaje.

Zgłoś naruszenie

Rob.

2012-02-28 00:36:01

Postawię "śmiałą" tezę , że ateiści to ludzie bardziej uduchowieni, szukający w życiu jakiegoś pierwiastka metafizyki , często rozczarowani religią, nie tylko chrześcijańską. Wierzący raczej nie zadają sobie pytań natury egzystencjalnej, oni mają swoje święte księgi w których stoi jak "wół napisane" , że trzeba tak, a tak robić. Uwierzcie mi że zacne moherowe babcie praktycznie nie wierzą w boga ! Wierzą w rytuały, obrządki i ten cały kolorowy, religijny folklor, są do tej tradycji tak przywiązane że właściwie to ona wyznacza ich postępowanie i stosunek do innych. Niestety, każdy kto zeżre boczek w piątek albo nie wyspowiada się w wielkanoc lub nie dokona jakiegoś innego rytuału, jest automatycznie napiętnowany. W tym religijnym świecie nie ma miejsca na boga, jest miejsce na obyczaje których zresztą korzenie często sięgają znacznie wcześniejszych czasów , niż to się religiantom wydaje.

Zgłoś naruszenie

Rob.

2012-02-28 00:28:14

 

O NAS | KONTAKT | REKLAMY | MAPA STRONY | MAPA XML

Netpress, Iwona Janczarek

ul. Cyklamenowa 5, 05-077 Warszawa
Tel: 604 201 109, E-mail: allpress@pro.onet.pl

NBS - najlepsze strony internetowe