22 października 2014, imieniny Halki, Kordiana, Kordelii

Na temat, natemat.com.pl, Piotr Janczarek, Iwona Janczarek
 
Strona główna
Rozrywka i Refleksja
Diety
Podróże
Zdrowie
Dzieci w szkole
Prawo i finanse
Smacznie
Berlin
Konkursy
  Moje dziecko ma dysleksję - co robić?  Sześciolatki do szkół? Rodzice są za.  Podstawa programowa w klasach 0-1  Czy już gotowe do szkoły?  Pierwsze tygodnie w szkole  Sześciolatki w szkole. Zarzuty przeciwników. Odpowiedzi ekspertów  Mój sześciolatek w szkole. Doświadczenia rodziców.  Sześciolatek w szkole. Za i przeciw.  Dysleksja. Jak pracować z uczniem?  Gry planszowe wspierają rozwój dziecka  Co to znaczy, dobrze przygotowana szkoła?  Plecak dla ucznia  Uczeń dyslektyk - zmiany w wydawaniu zaświadczeń
750x200
Powiadom znajomego

Wyślij link znajomemu

zamknij

Sześciolatki w szkole. Zarzuty przeciwników. Odpowiedzi ekspertów

Szkoły w Polsce są niedoinwestowane. Często szkoły są w bardzo złym stanie technicznym.

Dorota Zawadzka (Superniania), psycholog, pedagog:
Nie do końca jest to prawda, to niebezpieczne generalizowanie. Większość szkół jest dobrze wyposażona i bardzo zadbana. Polska szkoła postrzegana jako system, ma wiele problemów i oczywiście należy o nich mówić i je rozwiązywać. Ale z  wielu badań wynika, że szkoła ma dość pieniędzy, są one jedynie fatalnie wydatkowane (szczególnie na poziomie samorządów lokalnych). Polskie przedszkola również są niedoinwestowane. Jeśli by tak rozumować, W OGÓLE nie powinniśmy posyłać dzieci do szkoły.
źródło: Blog Doroty Zawadzkiej

dyrektorDanuta Kozakiewicz, dyrektor Szkoły Podstawowej Nr 103 w Warszawie
Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że szkoły generalnie nie są  przygotowane do przyjęcia sześciolatków. Mogę to stwierdzić opierając się na przykładzie mojej szkoły i innych szkół warszawskich, które znam. Odpowiednie przygotowanie szkoły do reformy wymaga wysiłku i współpracy samorządu, dyrekcji szkoły, nauczycieli oraz rodziców. Tak było i jest w naszej szkole. Przygotowania rozpoczęliśmy z dwuletnim wyprzedzeniem. Dużo uwagi poświęciliśmy intensywnym kontaktom z rodzicami naszych przyszłych uczniów, m.in. co sobotę organizowaliśmy spotkania: "Dzieci poznają szkołę", rozmawiałam z rodzicami podczas dyżurów. Mamy bardzo zaangażowanych i świadomych rodziców, którzy dobrze oceniają przygotowanie szkoły. W tym roku szkolnym naukę w pierwszych klasach rozpoczyna 56 sześciolatków, a było dwa razy więcej chętnych. Niektórzy rodzice, nie mogąc posłać dziecka do pierwszej klasy w naszej szkole, zdecydowai się na naszą zerówkę.

tresura2Dzieci uczą się w przepełnionych klasach, na zmiany. Nie ma odzielnych stref dla dzieci młodszych. Dzieci narażone są na agresję, hałas i stres.

Natemat: Przeciętna klasa w polskiej podstawówce liczyła 19 osób (dane z 2008 r.- raport MEN). Liczba dzieci w klasach systematycznie maleje od 2002 r. W klasach I-III liczba oddziałów liczniejszych niż 30% wynosi zaledwie 1,5%.

 

Dorota Zawadzka:
To  prawda, często młodsi i starsi uczą się  i funkcjonują obok siebie. Nie widzę w tym nic złego. Jestem przeciwna rozdzielaniu ich. Nie ma potrzeby, powinniśmy uczyć dzieci być razem. Narzekamy na dzieci starsze, ale te małe będą starsze już niedługo, więc dziś uczmy wszystkie dzieci, by nie były agresywne, nie krzyczały w szkole. Uczmy je panować nad sobą  i rozładowywać stres. Ta obowiązkowa nauka powinna odbywać się w domu rodzinnym.
źródło: Blog Doroty Zawadzkiej

 CezarCezary Kielczyky Kielczyk, pedagog, nauczyciel klas młodszych w Społecznej Szkole Podstawowej im. Bułhaka w Warszawie-Wesołej:
Nie ma oddzielnych stref dla starszych, grubszych. Nie powinno być też dla dzieci. Konieczne jest za to przygotowanie  i uświadomienie wszystkim grupom w szkole, że najmłodsze dzieci są z nami. Często wystarczy wejść z pierwszakami do każdej klasy i spowodować, aby przestali być anonimowi.
Jak ktoś ma zapędy pedagogiczne, to ustali ze starszymi uczniami dyżury pomocowe w klasach młodszych itd.
Zaraz, zaraz, a dlaczego  starsi mają pomagać młodszym, a dlaczego płacę podatki, a po co wysyłam dziecko do szkoły…?
Mam wrażenie, że płacenie podatków nie zwalnia nas od współbudowania instytucji, bo jak będę miał na nie wpływ, to łatwiej mi będzie posłać  dziecko do szkoły.


Często brakuje nauczycieli.

Natemat: Jest dokładnie odwrotnie. Brakuje pracy dla nauczycieli, m.in. dlatego, że w ostatnich dziesięciu latach liczba uczniów spadła o 30%, natomiast prawie nie zmieniła się w tym czasie liczba pedagogów.

Dzieci muszą nosić bardzo ciężkie plecaki

Danuta Kozakiewicz:
To nieprawda, że dzieci muszą nosić ciężkie plecaki. U nas nie noszą i to od dawna. Od dłuższego czasu uczestniczymy w akcji; "Lekki tornister". Edukujemy rodziców, jaki tornister wybrać, uczulamy, aby nie pakowali dziecku zbyt wielu rzeczy, ważymy tornistry. Rozmawiamy o tym również z dziećmi. U nas dziecko, praktycznie poza kartą pracy, nie musi nosić niczego. Książki zostawiają w swojej szufladzie w klasie, pomoce naukowe w specjalnym koszu, napoje (wodę, soki bez cukru, kompoty) oraz posiłki dostają w szkole.

Natemat:
Zgodnie z zaleceniami ministerstwa edukacji w klasach I-III powinny być półki na książki. Problem noszenia napakowanych książkami powinien być rozwiązany między rodzicami a szkołą. Przeczytaj artykuł w portalu: jaki plecak wybrać dla dziecka i jak go nosić.

Tresura sześciolatka.
Nowa podstawa programowa przerasta możliwości przeciętnego sześciolatka. To czego dziecko uczyło się dotąd przez dwa, teraz ma pojąć w rok. Sześciolatek musi pisać zgodnie z zasadami kaligrafii i czytać lektury. Pedagodzy podkreślają, że będzie to tresura. Na zabawę zabraknie już czasu. Dzieci będą zmuszone siedzieć w ławkach i gonić program.

rys. Jerzy LinderDorota Zawadzka:
Jacy pedagodzy? Wszyscy? Nie chodzi się do szkoły, by się tylko bawić, ale by poprzez zabawę się uczyć. Taka delikatna różnica.  Dzieci niech bawią się w domu, najlepiej z rodzicami.
źródło: Blog Doroty Zawadzkiej

Cezary Kielczyk:
Nowa podstawa programowa nie jest przeładowana. Wręcz miałem problem z dobraniem podręczników na odpowiednim dla uczniów poziomie, a i tak realizowaliśmy więcej niż w podstawie.
Rygor ustalamy wspólnie, raz jest potrzebny większy, innym razem mniejszy. Nikt przy zdrowych zmysłach nie trzyma uczniów w ławkach przez 45 minut nawet w piątej klasie. Gwarantuję też, że są zajęcia, na których pierwszaki  wytrzymują 90 minut.
Dzieci powinny się uczyć czytania od czwartego roku życia, a czasami wcześniej i jest to naturalne. Czytać nie musi oznaczać siedzieć w ławce. Czytanie daje dzieciom wolność. Gdy uczniowie czytają, następuje moment pełnej indywidualizacji nauczania.

Natemat: Warto zapoznać się najpierw z podstawą programową, a dopiero potem formułować zarzuty. Widać w tym sporą niekonsekwencję. Przeciwnicy reformy raz twierdzą, że dzieci będą musiay siedzieć w ławkach i gonić program, a innym razem, że będą się nudzić, gdyż wszystkiego już nauczą się w przedszkolu.

Ustawa o reformie nie wyznacza ŻADNYCH standardów jakie musi spełnić szkoła aby przyjąć sześciolatki w 1 klasie. Według zasady, że jakoś to będzie.

Jolanta Lipszyc, dyrektor Biura Edukacji M. St. Warszawy:
Równocześnie z obniżeniem wieku szkolnego zostały zmienione podstawy programowe dla wychowania przedszkolnego oraz kształcenia ogólnego dla szkól podstawowych. Uruchomiono także rządowy program "Radosna szkoła". Celem tego programu jest, najogólniej mówiąc, stworzenie dzieciom rozpoczynającym naukę szkolną bezpiecznych warunków nauki, wychowania i opieki w szkole, porównywalnych do tych, które zapewniają przedszkola. Minister Edukacji Narodowej wydał szczegółowe zalecenia dotyczące warunków jakie powinny spełniać szkoły (załącznik nr 2 do rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 23 grudnia 2008 r.).


Za wprowadzanie reformy w szkołach, według oficjalnych deklaracji MEN, odpowiadają tylko samorządy.

Andrzej TomczakAndrzej. B. Tomczak, dyrektor Wydziału Oświaty, Urzędu Miejskiego w Poznaniu:
Samorządy powstały po to, aby realizować zadania najbliższe mieszkańcom. W Poznaniu taką potrzebą było m.in. obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkołach. W naszym mieście w nowym roku szkolnym do pierwszych klas pójdzie prawie 1,6 tys. dzieci sześcioletnich. W nowej szkole, którą otwieramy 1 września, wszystkie dzieci sześcioletnie idą do pierwszej klasy. W każdym wypadku - podkreślam - jest to wybór rodziców. Nikt nikogo nie zmuszał. Każdy rodzic w naszym mieście otrzymał broszurę ze szczegółowymi informacjami. Dowiedział się nie tylko, na czym polega reforma edukacji, ale także czego i jak będą się dzieci uczyć w szkole, jak przygotowane są szkoły, a nawet kto będzie wychowawcą jego dziecka. Przygotowaliśmy dziesiątki spotkań z rodzicami, pokazując, jak wygląda współczesna szkoła, jakie są treści programowe. Chciałbym pokreślić, że politykę oświatową nie tworzy się z dnia na dzień, ale buduje się ją miesiącami, a nawet latami. Poznań jest przygotowany na reformę i jest rzeczą naturalną, że to zadanie wykonał samorząd, bo przecież my jesteśmy najbliżej mieszkańców.

Nie ma programu na okres przejściowy.
Sześciolatki, które pozostały w przedszkolu mają pozostać na poziomie pięciolatków. Program nie przewiduje dla nich nauki liter, tak jak dawniej. Trzy roczniki dzieci Ministerstwo Edukacji Narodowej skazało na regres intelektualny. W imię wyrównywania szans?

Natemat:  Zachęcamy do przeczytania artykułu w naszym portalu o podstawie programowej dla przedszkoli i młodszych klas szkoły podstawowej.

Brakuje miejsc w przedszkolach.
Zapis o obowiązku edukacji przedszkolnej 5-latków dezorganizuje edukację przedszkolną. W wielu przedszkolach nie ma już miejsc dla dzieci trzy- i czteroletnich.

Jolanta Lipszyc
W Warszawie wszystkie pięciolatki mają zapewnione miejsce w przedszkolu lub oddziale przedszkolnym w szkole. Gdzie posłać dziecko, decydują rodzice oraz możliwości organizacyjne przedszkoli i szkół. Nie potwierdziły się obawy rodziców dzieci 3-4 letnich, że pięciolatki zajmą im miejsca w przedszkolach. W Warszawie, w sierpniu jest ponad 500 wolnych miejsc, a w tej liczbie około 400 miejsc w grupach dla pięciolatków. W końcu sierpnia lub we wrześniu te miejsca zostaną przeznaczone dla dzieci młodszych. W niektórych dzielnicach przewiduje się dodatkowy nabór na nowo utworzone miejsca jeszcze w tym roku.

Andrzej B. Tomczak:
W Poznaniu ponad 70% trzy i czterolatków uczęszcza do przedszkoli. Mamy jeszcze wolne miejsca w przedszkolach.  

Żniwa wydawców.
W czasie kryzysu finansowego rodzice płacą MILIARDY złotych za wymianę WSZYSTKICH PODRĘCZNIKÓW. Stare podręczniki stały się makulaturą. Beneficjentami reformy są przede wszystkim wydawcy podręczników.

Natemat: Uczmy dzieci czytać z elementarza Falskiego i starych podręczników, udając, że świat się nie zmiania, a dzieci są takie same, jak trzydzieści lat temu. Będzie taniej. W imię oszczędności warto chronić się przed wszystkimi, kosztownymi innowacjami, np. w medycynie.

nauczycieleNauczyciele bez przygotowania.
Nie przewidziano szkoleń dla nauczycieli. Szkoły dostaną kopie nowej podstawy programowej. Odbyło się też kilkaset konferencji powiatowych. To zdaniem MEN wystarczy.

Dorota Zawadzka:
To humbug. Nie przygotowani do czego? Do przyjęcia sześciolatków czy do pracy w ogóle? Nauczyciele klas młodszych są najlepiej przygotowaną grupą zawodową.
źródło: Blog Doroty Zawadzkiej


rysunki: Jerzy Linder

Wasze komentarze

Dodaj swój komentarz

 

 DODAJ  


 

Rozpoczynałem szkołę jako sześciolatek. Moim zeszytem i podręcznikiem była kamienna tablica w drewniannych ramkach. Po jednej stronie były linie a po drugiej kratki /czerwone/. Pisało się kamiennym rysikiem a wycierało mokrą szmatką. Dzisiaj piszę na klawiaturze computera i pękam ze śmiechu słuchając przemądrzalskich na temat sześciolatków.

Zgłoś naruszenie

76-latek moher

2012-02-23 21:20:13

Miejsce sześciolatka jest w przedszkolu. Ma się w nim bawić i uczyć tak jak to było przed "reformą", która "odebrała" nauczycielom przedszkola nauczanie dzieci.TAK! DZIECI UCZYŁY SIĘ przez długie lata przed wprowadzeniem cudowneej reformy oświatowej W PRZEDSZKOLU ( sześciolatki) ale przez zabawę, aktywnie w sposób dla nich jak najbardziej odpowiedni uwzględniającej ich możliwości rozwojowe.I rodzice czasami nie zdawali sobie sprawy, że to nauka. Bo nie przeciążała dziecka a dała możliwość wspierania jego indywidualnego rozwoju. Wszystko we właściwym tempie, bezpiecznym środowisku pod opieką wykwalifikowanych nauczycieli. Proszę zapoznajcię się z opinią profesora BOGUSŁAWA ŚLIWERSKIEGO profesor zwyczajny Akademii Pedagogiki Specjalnej im. M. Grzegorzewskiej w Warszawie oraz Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie; członek Prezydium Centralnej Komisji Do Spraw Stopni i Tytułów (2013-2016); przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN (od 2011) na jego blogu, który od lat wypowiada się na temat wczesnego nauczania dzieci. Zaufajcie AUTORYTETOM a nie samozwańczym specjalistom. Polecam kto chce to znajdzie - BOGUSŁAW ŚLIWERSKI BLOG

Zgłoś naruszenie

to proste

2013-06-16 12:33:21

W niektórych przypadkach może i eksperci mają rację, ale proszę nie porównywać Warszawy do innych miast czy mniejszych miejscowości. Czemu podajecie państwo tylko przykład Warszawy? To co cała Polska ma przyjechać do stolicy bo tam są miejsca w przedszkolu i w szkołach? Nauka poprzez zabawę może i owszem, ale często brakuje czasu na tą zabawę podczas zajęć, bo nauczyciele muszą realizować podstawę programową, muszą się z tego wywiązać! A w podręcznikach jest dużo ćwiczeń i jak czegoś dzieci nie wykonają to albo mają dużo do domu zadawane albo rodzice się burzą "po co kupiłem podręcznik, ćwiczenia jak dziecko z nich nie korzysta". Ponadto dzieci przygotowuje się do testu na koniec 3 klasy Szkoły Podstawowej, więc nauczyciele chcą ich dobrze przygotować i wolą czas poświęcić na różne ćwiczenia, zadania itp. niż się "bawić". Zgadzam się, że nie brakuje nauczycieli. Wręcz jest ich za dużo, ale niestety nie mogą znaleźć pracy (zwłaszcza młodzi nauczyciele) bo: 1. Nie ma etatów, oddziałów, brakuje dzieci 2. Pracują nauczyciele, którzy dawno już powinni iść na emeryturę i zajmują stanowiska 3. lub pracują Ci, którzy już emeryturę mają ale dorabiają sobie jako nauczyciele 4. Szukają ludzi, którzy mają już jakieś doświadczenie (a co ma zrobić świeżo upieczony student, który nie ma zbyt szerokiego doświadczenia?)

Zgłoś naruszenie

mjakm

2013-06-16 19:19:13

Eksperci, na których się powołujecie z supernianią włącznie, to machina propagandowa MEN, podobnie jak wasz portal. Cała ta reforma sprowadza się do realnego skrócenia edukacji i wypuszczenia kolejnego rocznika płatników ZUS na rynek pracy. Z dobrem dziecka nie ma to nic wspólnego

Zgłoś naruszenie

ratio

2013-03-19 12:58:27

Nie trzeba wielkiej odwagi, ani rozumu, aby pod pseudonimem zarzucać komuś, że jest czyjąś machiną propagandową. Naprawdę warto posłuchać mądrzejszych, którzy mają argumenty, niż od razu nastawiać się negatywnie i wietrzyć spiski. Rozmawiajmy posługując się argumentami.

Zgłoś naruszenie

pjan

2013-03-19 16:06:09

http://demotywatory.pl/4085046/68-lat-po-wojnie

Zgłoś naruszenie

ojej

2013-03-22 22:20:59

Zrobiłam ten błąd i posłałam moją córkę jako sześciolatkę do szkoły - rodzice- nie róbcie tego! Córka jest teraz w klasie drugiej i widzę,że program jest przeładowany. Jest w klasie z dziećmi siedmioletnimi, które są niektóre starsze od niej o ponad 1,5 roku. Córka jest bystrym dzieckiem a widzę,że zaczyna mieć kłopoty- to co dopiero jeśli dziecko jest słabsze. Mówię NIE dla takiego rozwiązania.

Zgłoś naruszenie

nauczycielka i matka

2013-03-23 21:12:28

Jeśli ktoś sobie nie poradzi w szkole to będzie wina tego, że uczył się pisać w przedszkolu. Tak twierdzi pani Szumilas. http://demotywatory.pl/4084999/Pol-prawdy-to-cale-klamstwo

Zgłoś naruszenie

ojej

2013-03-22 22:20:07

sześcioletnie dzieci w kasie pierwszej to nieporozumienie i to duże, szkoły są w większości w Posce nieprzygotowane, chyba że w Warszawie tam maja pieniądze bo u nas to nie ma pieniędzy na wypłaty dla osób pracujących w szkole, na kredę i papier toaletowy. Rodzice musza sobie sami kupować, a do WC jest dawany jak jest alarm SANEPIT

Zgłoś naruszenie

asia

2013-04-10 15:11:18

Sześcioletnie dzieci nie potrafią usiedzieć w ławkach, wyraźnie odstają od swoich 7-letnich kolegów. Zdarza się, że zostają na następny rok w klasie, bo nie nadążają z nauką. W jednej klasie uczą się dzieci, które nie skończyły 6 lat i te, które mają już prawie 8. Pod koniec pierwszej klasy dziecko musi umieć kaligrafować, czytać i pisać wszystkie litery. Ściśnięto dwa lata nauki: dotychczasową pierwszą klasę i zerówkę. Poza tym szkoły nie są przygotowane na przyjęcie sześciolatków. Nawet psycholodzy i pedagodzy biją na alarm! Rodzice, którzy posyłają dziecko 6 letnie do szkoły, nie patrzą na jego dobro. Jeżeli w grupie są 6 i 7 latki (z przewagą 7 latków) to jest katastrofa emocjonalna. Dziecko bardzo to przeżywa. Generalnie Ci, którzy posłali dzieci do 1 klasy teraz żałują

Zgłoś naruszenie

~~gość

2014-02-01 16:40:53

 

O NAS | KONTAKT | REKLAMY | MAPA STRONY | MAPA XML

Netpress, Iwona Janczarek

ul. Cyklamenowa 5, 05-077 Warszawa
Tel: 604 201 109, E-mail: allpress@pro.onet.pl

NBS - najlepsze strony internetowe