14 grudnia 2019, imieniny Alfreda, Izydora, Alfredy

Na temat, natemat.com.pl, Piotr Janczarek, Iwona Janczarek
 
Strona główna
Rozrywka i Refleksja
Diety
Podróże
Zdrowie
Dzieci w szkole
Prawo i finanse
Ukraina
Smacznie
Berlin
  Firma w Niemczech  Prawo w Niemczech  Na Temat Berlina. Zum Thema Berlin  Informator Berliński  ITB  Reportaże z Berlina. Reportage  Społeczeństwo  Berlin. Miejsca.  Felietony, publicystyka

KaDeWe. Luksus w dobrym stylu.

 

drukuj artykuł z portalu natemat.com.pl

Reportaże z Berlina. Dom towarowy KaDeWe w Berlinie. Historia KaDeWe. Czy warto wybrać się do KaDeWe?

KaDeWe, Harrods, czy Galeria Laffayette to przykłady najbardziej znanych domów handlowych. Budowano je według projektów wybitnych architektów, w najlepszych lokalizacjach, z najdroższych materiałów. Przyjrzyjmy się temu luksusowi w berlińskim domu handlowym. Kaufhaus des Westens. KaDeWe jest jednym z pierwszych domów handlowych w Europie i jednym z największych na naszym kontynencie. Znajduje się tu ok. 60 tys. mkw. powierzchni handlowej. W domu handlowym pracuje ok. 2 tys. pracowników, a codziennie odwiedza go blisko 180 tys. klientów.

Można byłoby pomyśleć:, czym tu się zachwycać? Przecież w samym Gdańsku jest więcej centrów handlowych, niż szkół i przedszkoli, wiele z nich stoi w centrum (umowne pojęcie) miasta, a taka Arkadia w Warszawie, Manufaktura w Łodzi, czy gdyńska Riviera to prawdziwe giganty, nawet na skalę europejską. Złote Tarasy natomiast leżą w samym centrum (znów pojęcie umowne) Warszawy.

Centrum handlowe, w którym możemy kupić często te same produkty, co w domu handlowym, to jednak nie to samo. Tak jak nie da się porównać „śniadania u Tiffany’ego” z cheeseburgerem z frytkami w Galerii Bałtyckiej. Domy handlowe symbolizują ciągłość, tradycję, elegancję, styl, są jak frak, który podobno dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu. Centra handlowe, zarządzane przez zagraniczne korporacje, które tak znakomicie wpisały się w polską mentalność, w charakter polskich miast, nastawione są na szybki zysk. Znakomicie odzwierciedlają polski nuworyszowski kapitalizm. Są jak dres i markowe buty sportowe, zakładane na każdą okoliczność.

 

Centrum handlowe to nie to samo, co dom handlowy. Tak jak nie da się porównać „śniadania u Tiffany’ego” z cheeseburgerem z frytkami w Galerii Bałtyckiej w Gdańsku.

 Różnice widzimy, zanim jeszcze zdążymy wejść do budynku domu handlowego. Gdy stoję przed frontem KaDeWe, mam w głowie obraz fragmentu Warszawy, ulicy Brackiej z Domem Braci Jabłkowskich, jedno z miejsc, gdzie znajdziemy jeszcze elegancję dawnej Warszawy. Ten dom handlowy pasuje tu idealnie. Mam też obraz Galerii Bałtyckiej, jakby utkanej z wyobrażenia prowincjusza o wielkim świecie, świecąca setkami światełek, jak dom teksańskiego farmera w Boże Narodzenie. Tak, jest różnica między KaDeWe, Domem Braci Jabłkowskich a Galerią Bałtycką. Te pierwsze budowle tworzą miasto, ta ostatnia je demoluje.

Ale teraz zostawmy galerie z ich galeriankami i galerianami, zajmijmy się KaDeWe. Budynek powstał w 1907 r. Od momentu otwarcia oferował klientom produkty z całego świata, od odzieży z najnowszych kolekcji paryskiej mody po egzotyczne owoce morza. KaDeWe wyróżniał nie tylko ogromny wybór luksusowych produktów, ale również bardzo wysokie standardy obsługi i eleganckie wnętrza. Podczas ponad stu lat funkcjonowania dom handlowy miał tylko jedną, kilkuletnią przerwę. W 1943 r. uderzył w niego amerykański bombowiec, powodując pożar całego budynku. 3 lipca 1950 r. z udziałem ponad 180 tys. berlińczyków, otwarto uroczyście pierwsze dwa odbudowane piętra KaDeWe. Po upadku Muru Berlińskiego dom handlowy przeżył najazd wschodnich Niemców, którym wymieniono wschodnie marki na zachodnie, stosując korzystny przelicznik.

Z zewnątrz KaDeWe wyróżnia się głównie wielkością budowli. Architektura jest raczej konserwatywna, elewacje budynku nie krzyczą do przechodniów neonami, kolorowymi reklamami. Wejdźmy do środka. Przy wejściu możemy sobie wziąć przewodnik po domu handlowym, także w języku polskim.

 

kadewe

Parter jest najbardziej ekskluzywny. Znajduje się tu m.in. słynna Luksusowa Aleja z małymi oszklonymi salonami najbardziej znanych projektantów, takimi jak Chanel, Louis Vuitton, Hermes, Prada, Fendi, Gucci, Bulgari, Cartier, Dior oraz wielu innych. Pozostałe 300 metrów powierzchni handlowej zajmuje tzw. „Beauty Department” ze stoiskami z kosmetykami cenionych marek. Różnica między domem handlowym a centrum handlowym przejawia się m.in. w tym, że w tym pierwszym nie ma zamkniętych, wydzielonych sklepów, alejek. Produkty są wyeksponowane na całej powierzchni, a klienci mogą liczyć na pomoc sprzedawców, kosmetyczek czy wizażystek. Tak jest na wszystkich piętrach. I oczywiście obsługa. To nie są znudzone, niekompetentne panie. Obsługa jest profesjonalna, taktowna, obu płci i w różnym wieku. Przypomina sprzedawców w domach towarowych ze starych amerykańskich lub angielskich filmów. Bliżej im do Ignacego Rzeckiego, niż zwykłej ekspedientki. Tak, subiekt to może być zawód z klasą.

Pierwsze piętro to salon odzieży męskiej, piętro wyżej znajdują się kolekcje damskie, na 3 piętrze - artykuły dla dzieci, salon SPA i punkty usługowe. Czwarte piętro nazywa się; „Home and Living” to m.in. artykuły wyposażeni wnętrz, w tym kuchni, nie muszę dodawać, że designerskie. Piętro piąte (Kultura i Rozrywka) zajmuje m.in. ogromna księgarnia, a także artykuły piśmiennicze, papiernicze, podróżne i serwis prezentowy.

Kluczowa sprawa dla większości z nas, to oczywiście ceny. Nie są niskie, ale też zróżnicowane. Ceny są uzależnione głównie od marki produktu. W Alei Luksusu mogą przyprawić o zawrót głowy, ale w innych miejscach są też atrakcyjne produkty dostępne dla średniozamożnego Polaka, często tańsze niż w Polsce, jak np. niektóre kosmetyki czy produkty delikatesowe.

Ceny! Nie są niskie, ale też zróżnicowane, na wiele produktów stać także mniej zamożnych klientów.

Moim ulubionym miejscem jest piętro 6., czyli gigantyczne delikatesy. Kupimy tu produkty z całego świata. Możemy tu wybierać między innymi z ok. 1,3 tys. gatunków serów, czy blisko 3 tys. gatunków win. Ceny wielu produktów są niższe niż w Polsce, np. warto zaopatrzyć się w kawę i wino właśnie.

Ważny jest nie tylko ogromny wybór ciekawych produktów, ale także jak to wszystko wygląda, a wygląda imponująco. Wiele stoisk pełni też funkcję barów z kanapkami, sałatkami, owocami morza, potrawami na ciepło i zimno, deserami. Przygotowuje je ok. 150 kucharzy i cukierników. Do każdej potrawy możemy zamówić kieliszek lub karafkę odpowiednio dobranego wina. Warto to zobaczyć, nawet jeśli nie mamy zamiaru niczego kupować.

Wreszcie ostatnie piętro, Znajduje się tu, oczywiście wielka, samoobsługowa restauracja. Wybór jest ogromny, my zdecydowaliśmy się na samodzielnie skomponowane (na wagę) śniadanie w stylu angielskim. Dla dwóch osób kosztowało ono niecałe 20 Euro.

Zastanawiam się, dlaczego w dzisiejszej Polsce nie ma domów handlowych, tylko ogromna liczba centrów, galerii itp. Wojciech Orliński pisał o tym zjawisku w „Wysokich Obcasach” (16.08.2013) tak: „(…) Centrum handlowe na peryferiach symbolizuje szybki skok na kasę. Tiffany"s, Bracia Jabłkowscy czy Selfridges miały zaś biznesowe plany zakrojone na dziesięciolecia - właśnie, dlatego te budynki są tak kosztowne i tak wystawne, że to inwestycja na lata.  (…)  Kapitalizm w Polsce przez pierwsze dwie dekady działał na zasadzie "Bierz forsę i w nogi". Nie było tu miejsca dla ludzi snujących strategie na dziesięciolecia”.

 KaDeWe znajduje się na Wittenbergplatz (Tauentzienstrasse 21-24). Dom handlowy jest czynny od poniedziałku do czwartku w godz. 10.00-20.00, w piątki od 10.00 do 21.00, w soboty od 9.30 do 20.00.

Jak dotrzeć? Możemy dojechać do stacji metra i kolejki: Zoologischer Garten i dalej przejść pieszo (ok. 10-15 min.). Kierujemy się na dobrze widoczną, zniszczoną wieżę kościoła (zrekonstruowana, jako pamiątka wojny) i dalej Tauentzienstrasse.

Piotr Janczarek


 

 

 


 

O NAS | KONTAKT | REKLAMY | MAPA STRONY | MAPA XML

Netpress, Iwona Janczarek

ul. Cyklamenowa 5, 05-077 Warszawa
Tel: 604 201 109, E-mail: allpress@pro.onet.pl

NBS - najlepsze strony internetowe