24 listopada 2017, imieniny Emmy, Flory, Jana

Na temat, natemat.com.pl, Piotr Janczarek, Iwona Janczarek
 
Strona główna
Rozrywka i Refleksja
Diety
Podróże
Zdrowie
Dzieci w szkole
Prawo i finanse
Smacznie
Berlin
Konkursy
  Firma w Niemczech  Prawo w Niemczech  Na Temat Berlina. Zum Thema Berlin  Informator Berliński  ITB  Reportaże z Berlina. Reportage  Społeczeństwo  Berlin. Miejsca.  Felietony, publicystyka
Berlin. Alexanderplatz

Plac Aleksandra. Alexanderplatz, Alex, Alexa 

 

Moje pierwsze wrażenie z pobytu na Placu Aleksandra, było nieszczególne. Przypominało to okolice warszawskiego Dworca Wschodniego, tylko w znacznie większej skali, a przez to jeszcze bardziej przytłaczające. Nie wiem, czy sprawiła to moja wschodnia dusza, ale już po pierwszej wizycie Alexanderplatz jest jednym z moich ulubionych miejsc w Berlinie.

 

alexJest to najbardziej ruchliwy plac w Berlinie i w Niemczech, dziennie przelewa się tędy około 300 tys. osób. Tłum wylewa się z dworca we wszystkie strony. Piesze trasy krzyżują się z tramwajami, co chwila motorniczy dźwiękiem ponagla przechodniów, którzy nie spieszą się z zejściem z torów. Ta ruchliwość ma długie tradycje.

Jeszcze w XVII w. dokoła znajdowały się pola uprawne, a sam plac noszący nazwę Plac Wołowy (Ochsenplatz) służył do handlowania bydłem, częściowo też do ćwiczeń wojskowych. Biorąc pod uwagę, jak dawniej traktowano rekrutów, nie tylko w pruskim wojsku, nazwa placu pozostawała wciąż adekwatna do jego funkcji.

W Polsce zawsze obawiamy się, gdy Niemcy i Rosjanie czują do siebie „miętę”. Zdarzało się to nie raz w historii i nigdy niczego dobrego z tego nie wynikało. Z wizyty cara Aleksandra I w Berlinie w 1805 r. została przynajmniej nowa nazwa placu, na cześć imperatora, którego tu powitano, plac nosi imię Aleksandra.

Nowy etap w dziejach Alexanderplatz zaczął się w 1882 r. wraz z budową linii kolei miejskiej. Od tego czasu plac staje się największym węzłem komunikacyjnym wschodniej części Berlina, gdzie krzyżowały się trasy tramwajowe, omnibusów i metra, kolei regionalnych i dalekobieżnych. Przy Alekxanderplatz zbudowano Dworzec Miejski i otwarto okazały, neorenesansowy Grand Hotel. W pierwszym dziesięcioleciu XX w. przy placu zbudowano trzy prestiżowe domy towarowe – Tietz, Werheim i Hahn. W efekcie, w okresie dwudziestolecia międzywojennego, stał się Alexanderplatz jednym z ulubionych centrów handlowych i kulturalno – towarzyskich Berlina. Jak pamiętamy w „złotych latach dwudziestych” Berlin był najbardziej rozrywkowym i tolerancyjnym miastem w Europie. Trudno w to uwierzyć, pamiętając, co przyniosła następna dekada. Początek tej smutnej dekady dał jednak placowi dwa wieżowce Alexanderhaus i Berolinahaus.

 

Jest w Berlinie sporo miejsc, które zasadniczo zmieniły swój charakter i wygląd wskutek II wojny światowej i podziału Europy na Wschodnią i Zachodnią. Jednym z nich jest Alexanderplatz. Pod tym wieżawzględem moglibyśmy do Placu Aleksandra porównać tereny wokół Pałacu Kultury w Warszawie, czy też Plac Konstytucji w stolicy. Działania wojenne doszczętnie zrujnowały Alexanderplatz, ale po usunięciu gruzów zostało uwolnione tereny do zagospodarowania już zgodnie z nową estetyką. Charakterystyczne obiekty, jak Fontanna Przyjaźni i Urania – Weltzeituhr, czyli zegar światowy, pokazujący 24 strefy czasowe powstały w latach sześćdziesiątych. Z tego samego okresu pochodzi słynna Wieża Telewizyjna Ferensehturm, która ma 368 m wysokości.

Wieża, która kiedyś miała być symbolem nowoczesności i postępu w niemieckim państwie robotników i chłopów, dziś jest jedną z głównych atrakcji turystycznych miasta. Można bowiem wjechać na górę, gdzie znajduje się obrotowa restauracja z panoramą miasta. Nie byłem i raczej się nie wybieram, nie dlatego, że szkoda mi kilkunastu euro na bilet (może trochę szkoda), ale też nie mam ochoty stać w długiej kolejce po bilet. Chociaż panoramą miasta chciałbym zobaczyć. Już miałem to zrobić, gdy obejrzałem film, który w Polsce występuje pod dwoma tytułami: „Piekło nad Berlinem” oraz „Wieża ognia” z 2007 r. Zwłaszcza ten drugi tytuł dokładnie opisuje w czym rzecz. Pożar wybucha właśnie w restauracji, a strażacy mają pełne ręce roboty, aby uratować ludzi, którym ogień odciął odwrót. Gdybym był prezesem Visit Berlin, oficjalnej instytucji promującej turystykę w Berlinie, przyznałbym twórcom obrazu jakąś nagrodę specjalną „zdechłego niedźwiedzia” za wkład w promocję atrakcji miasta.

 

Plac Aleksandra, niegdyś wizytówka i centralny punkt Berlina Wschodniego, jest na wskroś post-enerdowski, mimo tych wszystkich „zachodnich” ulepszeń i komercyjnych dodatków. Gdzieś pozostał ten moskiewsko – warszawsko - bukaresztański sznyt, ta wschodnioeuropejskość, chaos i nieuporządkowanie, może dlatego jest tu tak, po prostu... swojsko. Ale też Alex, jak nazywają plac berlińczycy, jest sobą, niczego nie udaję, nie krzyczy za bardzo wieżowcami, apartamentowcami otoczonymi płotami, patrzcie jak tu nowocześnie i europejsko! Nie stara się za Alex2wszelką cenę zmyć z siebie tę wschodniość za pomocą stali, szkła i betonu.

Alex jest wschodni, ale też arcy berliński, z własnym stylem, niekiedy i w niektórych porach dnia i nocy, trochę szemranym, trochę hipsterskim, ale przede wszystkim luzackim, takim jak cały Berlin.

Fenomenem Berlina jest, że wystarczy kilka, kilkanaście minut podróży kolejką, czy metrem możemy znaleźć się w różnych, z pozoru nie pasujących do siebie miejscach. Na przykład z post-enerdowskiego Alexanderplatz przenieść się na nowojorską w swoim stylu Friedrichstrasse, albo jadąc w drugą stronę, na kolorowym, emigranckim Friedrichshain i Kreuzbergu. Taki właśnie jest Berlin.

 

Na piwo, lunch i zakupy

Alex to dobre miejsce, aby spędzić tu trochę czasu. W weekendy często sporo się dzieje, organizowane są festyny, jarmarki, występują aktorzy – amatorzy. Od końca listopada do świat Bożego Narodzenia działają dwa jarmarki adwentowe (kolejna tramwajespecjalność Berlina), w tym jeden (ten za wieżą), który specjalizuje się niemal wyłącznie w kulinariach, tu trzeba być. Jeśli jesteśmy już przy jedzeniu, znajdziemy tu mnóstwo street foodów z kiełbaskami, noodlami, hamburgerami i oczywiście kebabami, czyli wszystko to, co berlińczycy i turyści lubią najbardziej. Trzeba dodać, że zarówno jedzenie, jak też jego ceny. Bardziej wymagający mogą zasiąść wygodnie w jednej z wielu restauracji, a posiadacze macbooków w Starbucksie. O tym, że jest tu sporo ogródków piwnych, wspominać chyba nawet nie trzeba.

Alexanderplatz jest też dużym centrum zakupowym. Znajdziemy tu m.in. galerię handlową Alexa (180 sklepów), Primark, duże domy handlowe z elektroniką i Galerię Kaufhof.

 

Piotr Janczarek

 

 

 

 

 

O NAS | KONTAKT | REKLAMY | MAPA STRONY | MAPA XML

Netpress, Iwona Janczarek

ul. Cyklamenowa 5, 05-077 Warszawa
Tel: 604 201 109, E-mail: allpress@pro.onet.pl

NBS - najlepsze strony internetowe